Andrzej Pityński – twórca jasielskiego Pomnika Żołnierzy Wyklętych.
Andrzej Pityński
Człowiek , który oddał serce Polsce i któremu zawdzięczamy pomnik Żołnierzy Wyklętych w Jaśle.
.
Andrzej Pityński urodził się 15 marca 1947 roku w Ulanowie. W 1974 roku po skończeniu studiów na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Ciężko pracując jednocześnie studiował rzeźbę w Nowym Jorku. Szybko potrafił się przebić do sztuki amerykańskiej z tematami polskimi.
W Ameryce zdobył sławę dzięki pomnikowi „Partyzanci”, który stanął w Bostonie. Pokazał, kim są partyzanci – Żołnierze Wyklęci. Przedstawił ich jako grupę jeźdźców, którzy przechodzą ze spuszczonymi głowami. Pomnik jest odzwierciedleniem wspomnień z jego dzieciństwa, kiedy jako mały chłopiec razem ze swoim ojcem jeździł do ukrywającego się w lasach swojego wujka Michała Krupy. To był jeden z najdłużej ukrywających się Żołnierzy Wyklętych.
Wśród jego najważniejszych dzieł należy wymienić pomnik „Mściciel” przedstawiający husarza. Pomnik ten stoi na cmentarzu w amerykańskiej Częstochowie. W Polsce najbardziej chyba znany jest pomnik „Katyń 1940”, który stoi w Jersej City na tle Manhatanu. Przedstawia polskiego oficera przebitego sowieckim bagnetem.
Z pomników znajdujących się w Polsce należy wymienić pomnik „Żołnierzy Wyklętych” w Jaśle, oraz jego ostatnie dzieło „Rzeź Wołyńska” w Domostawie.
Prof. Andrzej Pityński był świadkiem wydarzeń tragicznych, smutnych, ale zarazem wzniosłych i godnych. Pamięć o tych wydarzeniach była jego muzą i źródłem twórczości. Pamięć – zarówno osobista, rodzinna, jak i społeczna, narodowa. Pomniki to reminiscencje obrazów z dziecięcych wspomnień, osobiste mgliste wspomnienia ostatniego oddziału Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, czy opowieści ojca Aleksandra, który w czasie niemieckiej okupacji walczył w oddziale por. Franciszka Przysiężniaka „Ojca Jana”.
W 1941 r. ukraińska policja wraz z Niemcami spaliła gospodarstwo Krupów w Kuryłówce. Michał Krupa, późniejszy krewny Andrzeja Pityńskiego zabił ukraińskiego policjanta i musiał ukrywać się w partyzantce, stając się prawą ręką dowódcy Józefa Zadzierskiego „Wołyniaka”.
Po wojnie nie zakończyli walki. 6 maja 1945 r. duży oddział Narodowego Zjednoczenia Wojskowego pod dowództwem „Wołyniaka” rozbił pod Kuryłówką oddział 372 pułku NKWD. W czasie tej bitwy Aleksander Pityński został ranny w kark i nogi. Obok niego na furmance położono ranną Stefanię Krupa ps. „Perełka”. W ten sposób poznali się rodzice Andrzeja Pityńskiego. Michał Krupa po śmierci „Wołyniaka” (28.XII.1946 r.) nadal walczył.
W 1958 r. zobaczył go Andrzej Pityński i tak to wspomina: „mając jedenaście lat widziałem go wolnym partyzantem. Była to zima 1958 r. Razem z ojcem konno w siodłach, przez skutą lodem Tanew dostarczyliśmy Michałowi zaopatrzenie w żywność i lekarstwa. Odprowadził nas z dwoma partyzantami konno. Jadąc razem strzemię przy strzemieniu wzdłuż srebrzystobiałego koryta Tanwi, słońce rzucało długie nasze cienie na tafle lodu rzeki. Wpatrywałem się w tę poruszającą masę końskich nóg, szyi, głów, sylwetek w siodłach z erkaemami sterczących luf zawieszonych na ramionach, z granatami przy pasach, z bagnetami w cholewach kawaleryjskich butów, wydłużone przez słońce sylwetki cieni jeźdźców, partyzantów, ostatnich polskich bohaterów. I wtedy poczułem się jednym z nich. Obraz ten zapadł mi głęboko w sercu i dał ideę na monumentalną rzeźbę „Partyzanci”.
11 lutego 1959 roku Michał Krupa został ujęty. Wyrokiem z 30 listopada 1959 roku skazano go na 15 lat więzienia.
Andrzej Pityński, zbyt młody, aby jak jego ojciec i wujek walczyć z bronią w ręku w szeregach partyzanckiego oddziału, sięgnął po inną broń – wyobraźnię i dłuto. Użył jej godnie i zwycięsko.
Profesor zmarł 18 września 2020 roku w Mount Holly w stanie New Jersey w USA. Przed śmiercią zażądał, aby jego ciało spoczęło w grobie na ojczystej ziemi, ale nie wcześniej dopóki nie stanie w przestrzeni publicznej jego ostatni pomnik. Dzieło, które tak bardzo szokowało, że wiele miast i gmin odmówiło jego przyjęcia. Mowa tu o pomniku „Rzeź Wołyńska”, odsłoniętym 14 lipca 2024 roku w miejscowości Domostawa.
27 października 2024 roku w Ulanowie odbył się pogrzeb śp. prof. Andrzeja Pityńskiego – artysty niepokornego nawet po śmierci.
Oprac. Kazimierz Rozenbeiger
.
.
Adam Pawluś o budowie pomnika Żołnierzy Wyklętych i Andrzeju Pityńskim – fragmenty.
… Ja udałem się do Pityńskiego i przedstawiłem się kim jestem i że mam taki pomysł, żeby upamiętnić Żołnierzy Wyklętych w Jaśle i żeby nam pomógł w tej sprawie.
Oczywiście zastanawialiśmy się gdzie ten pomnik postawić i jaki ten pomnik ma być. Zdawaliśmy sobie sprawę, że nie zrobimy dużego pomnika, bo na to trzeba zdobyć duże środki. Ja sobie zdawałem sprawę, że mogę być prawdopodobnie tylko dwa lata starostą, bo tyle trwała ta kadencja jeszcze do końca. Więc ze względu na krótki okres czasu rozmawiałem z Pityńskim telefonicznie, później udałem się do niego. Przedstawiliśmy wstępnie koncepcję i on to dopracował. Pierwsze jego założenie to było, że te hydry które są na pomniku miały przedstawiać trzech okupantów. Na jednej miał być „hakenkreuz”, na drugiej „sierp i młot”, a na trzeciej „tryzub”. Oczywiście gdy to zaniosłem do IPN-u, to wywołało to wielkie obawy, że „tryzub” to herb Ukrainy itd. Tak więc zaczęliśmy prowadzić dyskusje jak to zmienić. Ja mówiłem, że na terenie powiatu nie było takich większych potyczek z UPA, nie było takich ofiar z UP-owcami. Wtedy zmieniliśmy tą koncepcję na skutek sugestii mojego przyjaciela Czesława Nowaka, żeby zrobić napisy tych sowieckich i PRL-owskich organizacji, które niszczyły Żołnierzy Wyklętych, które miały wpływ na to, że ci żołnierze byli katowani, mordowani i męczeni…
…Pityński zgodził się na to, że on zrobi ten pomnik, że on będzie robił po godzinach pracy w wolnym czasie, że nie chce za to żadnych pieniędzy. Ma tu nawet kuzynkę w Jaśle – pani Siewierska. Siewierscy to są kuzyni. Wracając jeszcze do tego dzieła, ja kilkakrotnie byłem w jego pracowni w Stanach Zjednoczonych. Na jeden mój wyjazd prosił mnie Jurek Polak żebym go zabrał, bo chciał poznać Pityńskiego. ….Jurek zrobił całą serię zdjęć z tego spotkania. Był już gotowy ten pomnik – gipsowy model. I tu powiem taką ciekawostkę: Pityński powiedział, że on musi wiedzieć kto będzie robił ten odlew, bo on musi mu powiedzieć jak to ma zrobić. Bo on go potnie na kawałki i potem trzeba go poskładać. Ogłosiliśmy taki przetarg. Zgłosił się człowiek spod Krakowa Podłęża, który zaoferował że on zrobi taniej, tylko żeby mieć rzeźbę Pityńskiego. Ja dałem kontakt Pityńskiemu do tego odlewnika i już on mu przesłał (300 dolarów kosztowała przesyłka w skrzyniach tego gipsowego modelu) i on go poinstruował jak on go ma poskładać. Dlaczego o tym mówię. Mówię to, bo jak wójt gminy Domostawa zgodził się na postawienie pomnika Rzezi Wołyńskiej, to w odlewni w Gliwicach nie chcieli tego pomnika wydać. Były problemy i nikt nie wiedział jak poskładać ten pomnik. I wtedy ten się zgłosił i on go poskładał, bo znał technikę i wiedział jak to zrobić i to się udało dzięki temu, że znał technologię składania tego pomnika.
Ten pomnik oczywiście nie jest wielki. Życzeniem Pityńskiego było, żeby przekazać ten model gipsowy do muzeum które powstaje w Ulanowie.
Ja w ubiegłym roku byłem na pogrzebie i tam był jego syn który mówił tak emocjonalnie. I ja również postanowiłem zabrać głos i też wystąpiłem. Powiedziałem że Pityński rzeczywiście nie brał żadnych pieniędzy, poświęcał swój wolny czas, mało tego – zapłacił za wysyłkę – ponad 300 dolarów (to było widoczne na tej przesyłce) i gdy ja mówiłem że brakuje nam pieniędzy 20 tys. zł, żeby ten pomnik oddać w miarę szybko (chciałem żeby to było na rocznicę powstania Państwa Podziemnego we wrześniu), to on mówi ile ci potrzeba. Ja mówię 20 tys. zł. A ile to jest dolarów. No 5 tys. dolarów. No to będziesz miał. No i przysłali te 5 tys. dolarów.
Całość formalnie prowadziło stowarzyszenie wspierające „Ekonomik” jasielski, bo pomnik został zlokalizowany na działce „Ekonomika”.
Jeszcze taka jedna sprawa związana z pomnikiem. Ponieważ IPN początkowo mówł że sfinansuje ten pomnik, później powiedział, że nie bierze odpowiedzialności, nawet kazał nam takie oświadczenie napisać, że nie bierze odpowiedzialności za wyraz artystyczny. Rzeszowski IPN zaakceptował, natomiast warszawski który to ma zatwierdzić nie zaakceptował, więc to jest bez zgody IPN. Stąd były potrzebne pieniądze zewnętrzne. Zbieraliśmy oczywiście pieniądze społeczne, ale tych pieniędzy potrzeba było ponad 70 tys. zł. Udało się że zakupiliśmy ten postument granitowy. …Absolutnie nie chcieliśmy angażować środków publicznych, bo byliśmy pod obstrzałem jednego radnego…
Partyzanci – Boston
Katyń 1940 – Jersey City
Żołnierze Wyklęci – Jasło
Rzeź Wołyńska – Domostawa